spadł nam z nieba łomiankowego ks. Wiesiu
Posted On wtorek, 7 kwietnia 2009 at o 08:56 by fasolikW niedzielę spotkaliśmy się z ks. Wiesiem. Po długim czasie posuchy w końcu spadł nam z nieba łomiankowego. Takich księży to ze świecą szukać, inteligentny, dyskretny, skromny i w dodatku charyzmatyk-egzorcysta. Pomodlił się za naszą rodzinę i dodał nam nadziei. Szkoda, że tak rzadko przyjeżdża do Chojnic :(:(:(
Oliwier na Mszy Św. zrobił chyba z 20km bigając jak oszalały po kaplicy. Puszczał oczko do zgromadzonych i przez cały czas ględził po swojemu-no cóż, na razie jest na prawach dziecka, więc nikt się nie dziwił takiemu zachowaniu. Ogólnie jednak jego głupawki przybrały na sile, sprawia czasem wrażenie totalnie niedostosowanego zachowaniem do sytuacji. Ćwiczymy i stosujemy sie do zaleceń neurologa, psychiatry i sztabu FAStrygantek z Sierczynka. Pewnie, gdybyśmy nie ćwiczyli byłoby znacznie gorzej i to jest dla mnie pocieszenie i motywacja! Nic na to nie poradzę-muszę się tylko nauczyć cierpliwości i akceptacji tego dziecka, takim jakim jest. A to arcytrudne zadanie, zwłaszcza, że jestem cholerykiem.
"gra jest warta świeczki-całej wieczności"
Posted On środa, 1 kwietnia 2009 at o 14:47 by fasolikZastanawiałam się wczoraj dlaczego stałam się taka nerwowa, rozdrażniona, mało cierpliwa, opryskliwa, gigantyczne nastawiona na hedonizm i humorzasta. Doszłam do wniosku, że zaczęłam tracić wiarę. Przestałam się modlić, czytać Pismo Święte, książki religijne, przestałam w ogóle Bogiem się interesować. A duchowość zawsze była dla mnie bardzo ważna. Myślę, ze to moja dusza otępiała i życie bez wartości stało się przyczyną problemów. Owszem co tydzień chodzę do kościoła z dziećmi, ale nie skupiam sie na czytaniach, nie słyszę, co mówi ksiądz, mam mysli zaprzątnięte innymi sprawami....
Wielki Post daje mi możliwośc zrobienia zmian. W sobotę przyjeżdża do nas wspaniały duchowny ks. Wiesiu Jankowski, mam nadzieję, że uda mi się z nim porozmawiać i odbyć dobrą spowiedź.
Poznałam także ciekawych ludzi z Odnowy, po kilkunastu latach nie chodzenia, w piatek byłam na spotkaniu i mam zamiar je kontynuować. Ciężko będzie zacząć znowu od siebie wymagać, zmieniać się, wzrastać, nie próbować na siłę zmieniać męża, dzieci, tylko zacząć od siebie-hmm
Postaram się jednak-gra jest warta świeczki-całej wieczności
Becia we wtorek jedzie na operację:((
Posted On niedziela, 15 marca 2009 at o 20:27 by fasolikPiszę ten post i nie mogę powstrzymać łez. Tacy jestesmy bezradni wobec ulotności życia, tacy mali, bez szans
na zmianę tego, co jest nam pisane...

