Naprotechnologia a in vitro
Posted On piątek, 9 kwietnia 2010 at o 09:35 by fasolikWczoraj miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu z Joanną Najfeld-publicystką i redaktorką katolicką, szczególnie mocno zaangażowaną w działalność pro-live. Wstrząsnęły mna statystyki oraz fakty podawane odnośnie metody sztucznego zapładniania kobiet metodą in vitro. Niby wiele na ten temat wiedziałam, ale tak dosadnie i bez ogródek nikt jeszcze nie wypowiadał się o in vitro. Wiedziałam, że wiele żywych ukształtowanych z pełnym kodem genetycznym dzieci ginie podczas jednej takiej próby, ale że w ilości ok. kilkunastu ( do 20) tego nie byłam świadoma.
Jedyną nadzieją w tych krwawych statystykach bylo to, iż jest nauka, która od 30 lat się rozwija-naprotechnologia, którą zapoczątkował ponad 30 lat temu prof. Thomas W. Hilgers z Omaha, Nebraska, USA. Polega ona na LECZENIU niepłodności u par z problemem, a nie na bezosobowym traktowaniu kobiet i mężczyzn i sprowadzaniu ich do roli obiektów. Mężczyzny-dawcy nasienia w warunkach urągających godności przyszłego ojca ( w kabinie z pornografią onanizują się, żeby wstrzelić w plastikowy pojemnik nasienie-i tu ich rola ojca się kończy), a kobiety jako organizmu, w który trzeba wszczepić zapłodnione komórki, przedtem zaś naszpikować ją do granic mozliwości chemią, żeby wytworzyła jak najwięcej jajeczek, które lekarz pobierze. Zastanawiam się, gdzie jest leczenie? Bo z leczeniem nie ma to nic wspólnego. Jest tylko hurt zapłodnień-w wiekszości nieudanych. Za niebagatelną kasę bo do ok. 15 tys.zł za jedno zaplodnienie, gdzie faktyczna suma po odjęciu kosztów wynosi ok. 300 Dol.!
Nie dziwi fakt, że in vitro trzyma się pazurami, bo któż zrezygnowałby z żyły złota, którą dostarczają zrozpaczeni brakiem dziecka zdesperowani rodzice?
Naprotechnologia depcze po piętach in vitro, więc jest szczególnie niewygodna dla lobby farmaceutycznego i lekarzy tzw. "wybitnych specjalistów", którzy trzymają się tej forsy. Od kilku ok. 2006 roku naprotechnologia uzyskała ok. 40 % wskaźnik udanych ciąż w trakcie leczenia w ciągu roku. Za kasę niewyobrażalnie mniejszą, a przede wszystkim bez efektów ubocznych w postaci zabitych zarodkow ludzkich i obciążenia kobiety chemią.
Czekam na odpowiedź Pani Joanny Najfeld, poprosiłam ją o strony internetowe dot. naprotechnologii i o wykaz lekarzy zajmujących się ta dziedzina nauki w Polsce. Są to lekarze, a nie rzeźnicy i weterynarze. Wstawię to niebawem na stronkę.
Byłoby ciekawie, gdyby odezwały się pary, które leczyły sie u naprotechnologa.

