jak matka z dzieckiem na wycieczkę się wybrała ;)
Posted On środa, 20 maja 2009 at o 15:08 by fasolikKomu się podoba mój blog? Jesli ktoś czerpie z niego jakieś korzyści, wartości, czy po prostu miło mu się czyta-może na niego zagłosować. Po lewej stronie menu ( tuż pod opisem mojego profilu "o mnie" jest zielony prostokąt blog.frog, wystarczy kliknąć ! Łatwe i nieskomplikowane.
Wieczorkiem opiszę, jak wybraliśmy się z Olisiem w podróż, hehe
Wieczorkiem opiszę, jak wybraliśmy się z Olisiem w podróż, hehe
********************************************************************************
Uwaga zaczynam:
Wstałam wcześnie ( ok. 6.00 ) szybka ablucja, przekąska, potem budzenie młodego. Oczywiście, jak mamy gdzieś jechać, to młody śpi jak kamień i jęczy przy wstawaniu-taka norma, podejrzewam u wszystkich dzieci. Bieg na przystanek i majestatyczne wejście do pociągu. Kierunek-Bydgoszcz-Przychodnia Mukowiscydozy. Wszystko pięknie się zaczęło, pan konduktor, który zdążył się z nami dawno zapoznać ( w końcu jeździmy przynajmniej 1-2 razy w miesiącu) już bez mówienia wiedział, dokąd nam wypisac bilet ;)). Droga minęła jak zwykle, tzn. Oliś zaczepiał wszystkie babcie w pociągu. Nie, żeby miał jakies preferencje wiekowe-młodych też zaczepia, ale akurat większość tego dnia stanowili starsi. Za włosy ciagnął, śmiał się i był wyrywny na kolana do obcych-standard i norma. W takiej miłej atmosferze dojechalismy do Bydgoszczy. Bieg na przystanek autobusowy i dojazd do Poradni minął bez niespodzianek. Po odstaniu kilkuosobowej kolejki przy rejestracji, miło i uprzejmie poinformowałam panią rejestratorkę, że my do dr Małocha. No i w tym miejscu, wątek sielski ustepuje wątkowi konsternacji-mojej oczywiście, jakby kto pytał. Pani rejestratorka uprzejmie poinformowała mnie, że dzisiaj nie jest 21 maj (wg mnie był ), tylko 19 maj, i że pani doktor tego dnia nie przyjmuje.
Hmm.
Zwinęłam dziecko delikatnie, bez nerwów, starając się nie wyżyć przypadkiem na Olisiu, który akurat zaczął się bawić autkiem i z wdziękiem rzucił się o podłogę kwicząc przeraźliwie ( nie miał zamiaru tak szybko opuszczać Poradni ), wprawiając resztę kolejki w pomruki ( ale wewnątrz bluzgałam na swoją głupotę) i pojechaliśmy z powrotem. Nie powiem-wycieczkę Oliś miał przednią-pociągi to jego pasja ostatnio! Moja niestety nie.

